z Miasta Gwarków do Wietrznego Miasta!
Blog > Komentarze do wpisu
boring update ktorys tam...

padam na ryj ze zmęczenia, ale jeszcze tu nastukam jak to było dziś w Cook County. oczywiście znowu zrobiłam tam tyle kilometrów o kulach, że ja pierdziele... nie wiem czy można tak męczyć człowieka już i tak wymęczonego?! mało, że do swojej kliniki musze pokonać zarąbiście wielki hall na wejściu, potem 2 sekundy windą, a potem dalej popylanie przez korytarz, za róg i jeszcze drzwi "świetnie" dobrane, które trzeba sobie otworzyć i to mocnym pociągnięciem - rewelacja, jak się ma obie ręce zajęte kulami.

ale to nic. potem się stoi w kolejce do pani, która (bez aluzji, ale jest czarna) ma czaaaaaaas..... a mnie już tak napierdala prawa noga, że zaraz po prostu coś mnie trafi. potem się siedzi ze 2 godz. minimum, ale nie ma gdzie oprzeć nogi, więc moja mi dziś spuchła do rozmiaru niezłego balonika :O(

potem przychodzi kolejna pielęgniarka i daje mi kartkę i mówi, że mam popylać do końca długiego korytarza na prześwietlenie....jak już się człowiek dokula tam, to znów czeka i znów nie ma gdzie nogi wyżej położyć....

na szczęście młoda murzynka, która mnie zabiera na prześwietlenie jest na tyle wyrozumiała, że chodzącej na dwóch nogach kobicie, która idzie ze mną "do pary" karze poczekać, a ja jestem pierwsza do odstrzału....

no i kiedy totalnie zmęczona dociera tym samym długim korytarzem, z powrotem do kliniki, to znów mi każą popylać kolejnym korytarzem z 3 zakrętami do "cast room".... dobrze, że tam mi lekarz kazał usiąść bo chyba bym padła.

ale za to znów trafił mi się młody i przystojny ;O) oni tam wszyscy młodzi i przystojni... tym razem idę do gabinetu z nim. ogląda nogę. mówię mu, że jaka spuchnięta, bo trzymam ją kurna w dole od 3 godzin.... gościu kiwa głową i rozumie. ale w sumie co zrobi - poczekalni nie przebuduje. chociaż starczyłoby tam zostawić kilka zwykłych krzesełek. żeby sobie człowiek mógł takie przysunąć i wywalić na nie nogę. bo te, na których siedzi połaczone są w rzędy - na stałe. marzenia...

ok, wracamy do doktora. ogląda, ogląda i mówi, że wszysto jest dobrze. ale idzie do "szefa". nie ma go dłuższą chwilę. ja tam sobie spokojnie siedzę. wraca i mówi, że sorry, ale szef zajęty i żebym nie myślała, że o mnie zapomniał. no ok, problemu nie ma, bo ja mam czas, a widziałam jaki tam tłok do gipsowania.

wreszcie wraca. mówi, że zdejmą mi gips i chcą zobaczyć nogę pod tą ich maszyną, co prześwietla, żeby na 100 procent być pewni, że wszystko idzie OK.

a mi się robi słabo jak pomyślę o tej maszynce, którą rozcinają gips.... no wiem, że oni mają wprawę, będzie tylko trochę drgało i bolało minimalnie przy kostce, ale kurde - zawsze się boję, że mi skóre potną!!! mało przyjemne. ale co zrobić. trafiam na innego murzyna tym razem. ciach ciach i gipsu nie ma.... nóżka nawet najgorzej nie wygląda, ale jakby mi ktoś nawet milion teraz zapłacił, to bym na niej nie stanęło - ale strach!!!!!!!!

no to ja pod maszynkę do prześwietlania. przychodzi "szef". patrzy, patrzy i pokazuje mi taką kośc, co to powinna być bliżej innej, ale nie jest. minimalnie - ale nie jest. każe mi zdjąć buta ze zdrowej nogi i uwalić teraz zdrową pod maszynkę. pokazuje mi to samo miejsce na zdrowej.... no tam w tej złamanej niby tak samo, ale ja wiem - ze 2-3 milimetry tej różnicy jest....

no to ja się pytam, co teraz. a gościu, że 1. OPERACJA, 2. GIPS i nastawianie. oczywiście dla nich operacja zawsze lepsza. ja wiem. a co szybciej mi się zagoi? "szef" mówi, że gips i operacja równo wychodzi - 6 tygodni. to ja chcę ten gips. no to sru. "szef" tłumaczy mojemu przystojnemu lekarzowi, że ma tak i tak skręcić po zagiposwaniu. a ja na stół i tym razem przychodzi murzynka. miła.

ale jako, że nie jestem tam sama, bo stanowisk jest tam chyba z 8, to zawsze mam szczęście trafić na jakieś przypadki, przy których robi mi się niedobrze. ostatnio był ten Polak ze szramą czarną po złamaniu otwartym.... dziś murzyn. ma jakieś druciki założone - taką konstrukcję. jeden przechodzi przez pięte, drugi przez łydkę blisko kolana i dwa łączą ten w pięcie z tym wyżej. zjawia się jakiś gościu w innym fartuchu - chyba chirurg i mu coś przy tych drucikach majstruje. murzyn się drze w niebogłosy, krew się leje.... wszystko na moich oczach, bo gościu jest dokładnie na przeciwko...

murzynka, która zakłada mi gips tylko kiwa głową. mówię jej, że nie mogłabym pracować w takim miejscu. a ona, że mam się nie martwić - ten koleś po prostu chce wzbudzić nasze zainteresowanie. może i tak, ale bolec go musiało.

zresztą witamy w klubie, bo po pierwszej warstwie gipsu u mnie przychodzi mój przystojny lekarz i się zaczyna jazda u mnie.... bolało. ale ja w przeciwieństwie do murzyna się nie drę, tylko zaciskam zęby i wytrzymuję... przystojniak co chwilę podnosi głowę i się pyta: "are you ok?". no to ja "yes". to on dalej.... murzynka siedzi obok i się uśmiecha do mnie. przystojniak zaś pyta - ale tym razem skąd jestem. no to ja że z PL. a murzynka na to, że wszystkie Polski są odaważne i silne.... małe to pocieszenie kurna....

w końcu jednak koniec męczarni. gips mi kończy porzystojniak, na co murzynka klnie na niego, bo przez to jej kolej wypada na gipsowanie tego z drutami, co się tak darł...

mój nowy gips wygląda mniej więcej tak i to się nazywa "short cast" - czyli gips krótki:

cast

zdjęcie zrobiła mi Tereska.

teraz tylko się modlić, żeby ta kość się kurna chciała dosunąć, chociaż z póltora milimetra.... chociaż jak znam swoje życie, to się pewnie nie dosunie i znów mnie będą straszyć operacją....

ale, żeby nie było tylko o tej nodze i gipsie.

przed wizytą w szpitalu Pan Prezes, który mnie dziś znów tam zawoził, zrobił mi samochodową wycieczkę po downtown i pod United Center, które jest "domem" Blackhawks - drużyny hokejowej z Chicago, która wygrała własnie wczoraj (w środę) Puchar Stanleya. bosz..... ale fajnie było się tak przejechać. po całym tygodniu siedzenia w domu.... zdjęcia z tej przejażdżki poniżej - nienajlepsze, bo robione z samochodu, ale dla mnie mają wartość!

 

 

Tereska zabrała mnie też po wyjściu ze szpitala na obiad. wylądowałyśmy w najlepszym miejscu, jeśli chodzi o kuchnię azjatycką - Jess Cafe.

no i tyle atrakcji.następna wizyta u panów przystojnych - w następny czwartek. tymczasem kończę. muszę pogadać z królikiem, bo chyba mu ten gips bardziej przypasił od poprzedniego i zaczyna mi noge obgryzać....  no przecież nie będe się za tydzień tłumaczyć, że te dziury, to królik....

piątek, 11 czerwca 2010, evek

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/06/11 16:46:05
oj, to sie naczekalas w tym szpitalu :-( trzymam kciuki, zeby wszystko sie dobrze zrastalo i przesunelo o te 2,3 mm, tam gdzie powinno.
bardzo lubie zdjecia z samochodu :-) juz sie nie moge doczekac Chicago :-)
-
2010/06/11 17:46:17
@atsanik: wycieczkę samochodową mogę ci zapewnić ;O) oj, będzie się działo! szkoda tylko, że ja taka mało mobilna :O(
-
Gość: Alicja, *.dsl.pltn13.pacbell.net
2010/06/11 22:47:21
Ewo, pocieszę Cię tylko tym, że zobaczysz, że ból minie. Za tydzień nie będziesz go już pamiętać. Uważaj z tym gipsem i królikiem. Ja ostatnio zaadoptowałam pieska i widzę, że pewnych rzeczy trzeba bardzo pilnować, np.nie można zostawiać rolek papieru toaletowego luzem bo piesek je robi "shred", jak najlepsza do tego maszyna. To co opisujesz w szpitalu to straszne. Ja nogę złamałam w Polsce i jak tylko przywieziono mnie do szpitala, to natychmiast na wózek i nie było szansy na "przejście się" na prześwietlenie. Potem prześwietlenie kontrolne i to samo - na wózek i ktoś mnie pchał i woził na te piętra. Żadnych korytarzy, żadnego włażenia po schodach --- i to było w socjalistycznej Polsce! Bardzo Ci tych przejść nie zazdroszczę. Udało Ci się dostać preparat o którym wspomniałam? On wspomaga zrost kości i w PL można kupić w aptece bez recepty, w tabletkach.
-
Gość: echs, *.hsd1.il.comcast.net
2010/06/13 01:49:44
au, au, au... az i mnie noga boli..Badz silna! Opis realiow w szpitalu Cook County jest jak najbardziej trafiony - mamy z mezem bardzo podobne wspomnienia z wizyt tam. Mysle, ze w prywatnym szpitalu nie do pomyslenia byloby wysylanie pacjenta z noga w gipsie 'na spacery' po korytarzach, tylko zapewniono by wozek i asyste... ale coz to jest Cook County Hospital... dobrze, ze chociaz praktykujacy lekarze sa przystojni... ;) Zdrowia zycze!:)

Bookmark and Share