Kategorie: Wszystkie | Luis | american dream | foto | frontsY | konwersejszyn | text You
RSS
poniedziałek, 08 lutego 2010
sky and light

zimę czasami lubię, czasami nie. ale jest jedna niezmienna rzecz, którą zimą lubię - ŚWIATŁO!!!

sky

środa, 03 lutego 2010
Luis is addicted!

dawno nie było Luisa, co?! ;O) przy okazji napiszę o pewnej nowości z życia królika. otóż - jak niektórym wiadomo Luis nie cierpi najbardziej DWÓCH czynności w swoim króliczym życiu: 1. brania na rączki, 2. obcinania pazurków.

no i właśnie ostatnio strasznie te pazury zapuściliśmy, bo Luis już wymyśla takie sztuczki, że sama się dziwię skąd u takiego małego futrzastego tyle inwencji.... ale ostatnio udało mi się go sposobem - myk na rączki (ło matko, jak nie lubimy!), na ręczniczek na stół i obcinamy. obcieliśmy przy przednich łapkach. ale co to za kombinacje były.... tylne = można zapomnieć. Luis tak łapami wygina i trzęsie, że nie sposób utrzymać łapki i obciąć. albo tak na łapie siądzie, że normalnie tej łapy się spod niego nie wyciągnie i koniec.....

no to pomyślałam - ok, dało rade z przednimi, damy królikowi dzień dwa spokoju i się weźmiemy za tylne. czyli starym zwyczajem.

ale Luis głupi nie jest i wie, że jak nie dziś, to jutro, albo po jutrze i tak człowiek dorwie królika i będzie chciał te pazury obciąć...

więc wieczorem Luis wpadł na pomysł ;O)

zasypiałam już. a futrzasty jak zwykle z 4-literami przyklejony do mojej poduszki odwalał swoją wieczorną toaletę. strasznie przy tym trzęsie wszystkim dookoła - no bo się wygina, świszczy, piszczy i każdą łapę trza dokładnie umyć i uszy i jeszcze back... no ale zdążyłam przywyknąć. tylko, że nagle słyszę jakiś dziwny dźwięk.... ja patrzę, a Luis co robi.... obgryza sobie pazury przy tylnej łapie.... no normalnie! długo mu to nie zajęło. i teraz nie ma już co obcinać za bardzo.... taki spryciarz futrzasty! ;O)

a to sprzed kilku dni. wcinamy herbatnika. enjoy! ;O)

wyborczy wtorek....

dziś wybory - PRIMERY - w Chicago i Illinois.... wygląda na to, że Pat Quinn zostanie gubernatorem stanu... kompletnie nie śledzętych wyborów. poza kampanią Quinna i Kirka, którzy nawzajem obrzucali się błotem gdzie się tylko działo, to jakoś tych wyborów nie śledzę. poza tym dziś wypadły moje urodziny. skippinguje je sobie oczywiście.... ale miałam dzień wolny, żeby uniknąć żenujących scen w żenującej pracy...

pojechałam sobie do downtown. popołudniu. wcześniej pogadałam dzięki skype'owi z edkiem, jolkiem i jakąś miłą japonką u jolka ;O) i tyle. reszta - skipping.

ale oglądam teraz wiadomości na ABC 7 i dziś dłuższe są - bo wybory. jak jechałam do downtown i widziałam te tabliczki powbijane w ziemię, to przypomniał mi się klimat wyborów sprzed 2 lat - z wtorku 5 lutego 2008 roku.... (bosz, to już dwa lata!!!) Super Wtorek. rok wyboru Obamy na prezydenta. i nasza podróż do sztabu Obamy i .... widziałam Obamę.... niezapomniane chwile z Ulubionym Foto. też sobie dziś wspominaliśmy (choć Foto skomentował, że to strata czasu była.... ale on tak ma).

po tych wszystkich latach nic już nie pozostało teraz. teraz to już tylko skipping....

a propos wycieczki do downtown dziś. na Michogan Ave., w bardzo południowym krańcu Parku Granta, stoją jeszcze rzeźby ze śniegu i lodu, które były atrakcją ubiegłoweekendowej akcji "Snow Days Chicago". ja na tę akcję się nie załapałam z aparatem, bo jak niektórzy wiedzą spędzałam weekend w trucku ;O) ale, że pogoda sprzyja, to rzeźby jeszcze stoją. tak na przykład prezentuje się Oprah:

Oprah

jakby ktoś chciał sobie więcej zobaczyć, to wrzuciłam na FLICKRA.

pogoda też była dobra na dołujące foty w downtown - bo było szaro, ani ciepło-ani zimno i padał/nie padał śnieg. tak nijako...

gray

gray

gray

gray

no i ciekawe - Quinn czy Hynes... idą "łeb w łeb"!

sobota, 30 stycznia 2010
17F feels like 8F...

tak było dziś przed 4 po południu.... zimno, ale w takie zimno słońce jest najpiękniejsze!



cold

cold

cold

cold



na zakończenie jeszcze coś zabawnego.... run Forest, run ;O)

cold

piątek, 29 stycznia 2010
10F tonight

ja rozumiem, że jest zima. i że zimą jest zimno.... ale żeby 10F??!!

szkoda, że nie zabrałam dziś wieczorem aparatu ze sobą. dałam się wyciągnąć na Coronę. i zaliczyłam ją w barze, jaki chyba ciężko spotkać w PL... długi, wąski sklep z alkoholem - do połowy, bo od połowy bar. dziwnie to wygląda. ale kojarzy mi się z amerykańskimi filmami. obok baru zmieścił się jeszcze bilard. na ekranie telewizora: hokej. gdyby była koszykówka, byłoby całkiem po amerykańsku. "pustelnia" - jak to określił mój towarzysz. no rzeczywiście  - tłoku nie było. co akurat mi odpowiada, bo ludzi ostatnio skippinguje... dwóch grało w bilarda, jeden siedział przy barze...

a potem restauracja. taka z siedzeniami, jak u Tarantino ;O) restauracja grecka, kucharz z Meksyku, a kelnerka z Polski (it happens only in Chicago ;O). zjedlismy ciepły rosołek, no bo co można zjeść niemal o 11 w nocy, kiedy na zewnątrz 10F...

fakt. dawno nie dałam się wyciągnąć na taki wieczór.... i może nawet znów się dam...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 196
| < Luty 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Zakładki:
ABOUT me czyli ewwwek w sieci
Blogi & USA
Blox.pl
CSS / WWW / HTML
Evek zaglada tutaj ;O)
Fotoblogi
HiT!
Specjalne
TARNOWSKIE GóRY

Bookmark and Share

ewwwektm.blogspot.com

Chicago Bloggers Photo Day

em.com

Profile