z Miasta Gwarków do Wietrznego Miasta!
sobota, 07 kwietnia 2012
święta...

J. wyciągnął mnie dziś do kościoła. w Wielki Piątek jeszcze tu nie byłam nigdy w kościele. wróciłam późno z pracy, w której cały tydzień był niezły zamęt i jedyne co dziś wieczorem miałam na myśli, to było : położyć się spać! poszłam jeszcze na szybkie zakupy, żeby darować sobie sobotnio-poranny tłok świąteczny. i nawet mi się te zakupy udały, bo nabyłam kiełbaskę do koszyczka na jutro, chlebek, szynkę małą, którą też poświęce i nawet to 'zielone"... nie pamiętam jak się ta roślinka nazywa... eh... kolejek też za bardzo nie było wieczorem. więc wróciłam do domu w miarę nie zmęczona jeszcze bardziej.

ale J. chciał do tego kościoła. w sumie - czemu nie. to pojechaliśmy. gdzieś tak po 11pm załapaliśmy się na nocne czuwanie przy grobie Jezusa u św. Ferdynanda. nie posiedzieliśmy tam długo. ale wystarczy i to. tak lubię. kiedy nie ma tłumów, można usiąść, pomyśleć, pomodlić się...

przy grobie u Ferdynanda też akurat wartę trzymali chicagowscy policjanci. ciekawy widok.

a teraz pora spać. jutro pracowity dzień.

na razie tylko zdjęcia z czuwania u Ferdynanda.

Untitled

5

4

2

1

piątek, 23 grudnia 2011
first day of winter

pierwszy raz od kiedy jestem w Stanach jest grudzień i nie ma śniegu... i nie będzie na razie. temperatury jak na wiosnę - taką wczesną, marcową. niby zimno, ale nie bardzo. mrozu też nie ma... jakoś tak smutno wyglądają te drzewa bez liści i te ozdoby świąteczne na trawnikach, nierzadko nie sprzątniętych z liści.... wiem, czepiam się o te liście, bo sama pierwszy raz grabiłam w tym roku. ale na prawdę fatalnie wygląda świąteczny świecący reniferek w starych liściach, zwiędłych...

a dziś, w ramach pierwszego dnia kalendarzowej zimy padał deszcz :(

ale żeby nie było tylko tak smutno, to w domu czekała na mnie przesyłka od Jolka. w środku kartka i to - rysunek od Reginki. czyż nie jest piękny?! jutro kupię ramkę i powieszę sobie. a co! reszta już wisi ;)

reginek

z przerażeniem też patrzę- jak co roku o tej porze - na te tłumy przewalające się w sklepach. dziś wracając z pracy zobaczyłam kolejkę w piekarni obok.... tam nigdy wieczorem nie ma ludzi. no, może czasami jakaś zabłąkana osoba, albo ja wchodzę w drodzę do domu. a dziś - kolejka...

ja tam kupować wiele nie będę, bo ile mogę zjeść ja i królik! ja to i może sobie coś świątecznego strzelę nawet, ale Luis... sałata, chrupki, gruszka i herbatniki. menu jak co dzień :)

przy okazji oglądam sobie tutaj jednym okiem Nightline na ABC i pokazują, gdzie w Stanach szaleje zima.... aż ciężko uwierzyć! oprócz tego tornado w Alabamie... nie dla wszystkich święta będą wesołe...

no to może jakiś świąteczny klimacik. w domu w Tarnowskich Górach ciągle jest ta pocztówka dźwiękowa z tą piosenką. moja ulubiona na święta. to wersja akustyczna z ubiegłego roku. też mi się podoba:

czwartek, 15 grudnia 2011
I wish you...

wczoraj przyszedł do firmy gdzie pracuję gościu,który myje okna. lubię go, choć nie jest za bardzo rozmowny. ale zawsze miły. no i myje te okna raz na tydzień za $3 ... żal mi go, bo co to za kwota. jak mam przy sobie kasę, to zawsze daję mu coś więcej. bo te $3 to śmiech na sali...

no ale wczoraj patrzę, a on wchodzi. w środę... myślę sobie, że może zmienił dzień. ale był bez tego swojego wiaderka i przyrządów. za to z kopertą w ręku. dał mi kartkę i życzył Happy Holiday :)

kartka wygląda tak:

1

2

pomyślałam sobie, że gościu kasując te $3 za mycie, to musi się nieźle namachac tymi szczotkami i innymi, żeby z tego $3 na tę kartkę zarobić... ale mimo to chciało mu się trochę na to wydać i przyniósł... miło. bardzo miło.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:

Bookmark and Share